Jeśli chcesz śledzić na bieżąco moje życie zawodowe i troszkę prywatne. Zapraszam na mojego instagrama.

stanislawska.pl > Inspiracja  > Going global – polskie salony beauty za granicą cz.IV Holandia
going global salon beauty za granica

Going global – polskie salony beauty za granicą cz.IV Holandia

W IV części cyklu „Going global” przedstawiam Wam Justynę , która prowadzi swój salon makijażu permanentnego w Holandii 🙂 Jej historia cieszy mnie szczególnie, gdyż jest moją kursantką z Broadway Beauty i przyjechała na kurs PMU specjalnie z zagranicy 🙂

Żaneta: Justyna, jak nazywa i gdzie mieści się Twój salon?  

Justyna: Mój salon nosi nazwę „SuperStar Beauty PMU” i mieści się w holenderskim Dordrecht. 

Ż: A jakie usługi w nim oferujesz? 

J: Wykonuje w nim jedynie usługi makijażu permanentnego, moje zabiegi cieszą się sporym zainteresowaniem, więc na chwile obecną nawet nie jestem w stanie wprowadzić innych zabiegów. 

 

Ż: Czy miałaś wcześniej salon w Polsce?   

J: Nigdy nie posiadałam salonu w Polsce, dopiero w Holandii rozpoczęłam swoją przygodę z branżą beauty. 

 

Ż: Czemu zdecydowałaś się przenieść za granicę?  

J: Za granica mieszkałam już od 7 lat, kiedy sama zdecydowałam się na makijaż permanentny, próbowałam znaleźć odpowiedni dla siebie salon, który wykona usługę na wysokim poziomie. Okazało się jednak, że niewiele takich salonów istniało. Wtedy narodził się plan, by samej zacząć działać w tym kierunku. 

 

Ż: A jakie były Twoje największe obawy?   

J: Chyba każda z nas na początku ma podobne obawy, czy dam sobie radę, czy odnajdę się na rynku, czy znajdę klientów, czy nie stracę zainwestowanych pieniążków i chyba najważniejsza z tych obaw czy nikogo nie skrzywdzę. 

 

Ż: Masz salon w Holandii – ile trwało przygotowanie formalności i jak wyglądała droga do otwarcia salonu?   

J: Najdłużej chyba trwało wybranie odpowiedniej placówki szkoleniowej. Od początku byłam jednak pewna, że na czas kursów chcę wrócić do Polski. Holenderskie placówki nie spełniały moich oczekiwań. Przez około 5 miesięcy śledziłam fora, prosiłam o radę dziewczyn, które ukończyły takie szkolenia, wysyłałam maile do różnych placówek szkoleniowych prosząc o ofert szkoleń, porównywałam te wszystkie informacje i w końcu podjęłam decyzje. Padło oczywiście na Broadwayu Beauty. Nie będę ukrywać, że najbardziej zależało mi na szkoleniu z Żanetą Stanisławską. Po wszystkich kursach, wróciłam do Holandii i tutaj wszystko poszło już gładko. Otwarcie własnej działalności zajmuje tylko 15 minut. Udałam się do urzędu, wypełniłam dokumenty, podpisałam je, uścisnęłam rękę urzędniczce, usłyszałam Good luck i już! Z sanepidem również nie było problemu, na kontrole musiałam czekać około 2 miesięcy i przeszłam ją bez żadnego problemu, dostałam wcześniej wytyczne, których musiałam się trzymać, odnośnie samego zabiegu jak i dozwolonych środków czy kwestii higienicznych. Wszystko było jasno wytłumaczone. Taki certyfikat ważny jest przez 3 lata i po tym czasie należy go powtórzyć. W przeciągu tych 3 lat nie miałam żadnych dodatkowych kontroli. 

 

Ż: Jakie są różnice w klientach za granicą, a w Polsce?

J: Moje klientki to głównie Polki mieszkające za granicą i w porównaniu do lokalnych klientek są one bardzo wymagające, wiedzą dokładnie czego chcą, a czego nie. Natomiast Holenderki nie maja takich wymagań, oddają się w moje ręce i proszą jedynie o to, by wyglądać naturalnie. 

 

Ż: Czy polskie certyfikaty są uznawane w Holandii? Czy musiałaś przechodzić dodatkowe szkolenia?   

J: Wszystkie moje certyfikaty zdobyte w Polsce uznawane są w Holandii, nie potrzebowałam dodatkowych szkoleń. Osobiście uważam, że makijaż permanentny w Polsce jest na wiele wyższym poziomie niż ten w Holandii. Najlepsze salony z tego typu usługami w Holandii należą do Polek. 

 

Ż: Jak wygląda sytuacja na rynku pracy? Czy ciężko o dobrze wykwalifikowanego pracownika?   

J: Jestem firmą jednoosobową, nie potrzebowałam nigdy dodatkowego pracownika, umawiam tylko tyle klientek, ile jestem w stanie zrobić i to mi w zupełności wystarcza. 

 

Ż: Jak wyglądały Twoje początki pod względem zebrania klientów? 

J: Jeśli chodzi o rozkręcenie działalności i zdobycie klientów to najbardziej pomógł mi oczywiście Facebook. Ogłoszenia na grupach społecznościowych i oczywiście reklama szeptana. Moja firma jest już na rynku od ponad 3 lat i głównie opieram się już na swojej reputacji, nowe klientki zazwyczaj przychodzą z polecenia osoby, która u mnie już taki zabieg wykonała i to właśnie cieszy najbardziej. Widziały efekt końcowy u innych kobiet i zdecydowały się na moje studio. Często osoby, które zaczynają od zabiegu permanentnych brwi wracają na zabieg makijażu ust. Jeśli najważniejsze są dla Ciebie klientki i jakość wykonywanych usług, a nie pieniądze to zawsze sobie poradzisz, obojętnie w jakim kraju. Z doświadczenia i obserwacji wiem, że dziewczyny, które weszły w ten biznes tylko ze względów materialnych szybko zakończyły swoją karierę. To jakość, a nie ilość jest najważniejsza. 

 

Ż: Czy żałujesz wyjazdu, zmieniłabyś coś w swojej decyzji?   

J: Nigdy nie żałowałam swojego wyboru, by to właśnie Holandia stała się moim nowym domem, jednak bardzo tęsknie za Polską i mam nadzieje, że za kilka, kilkanaście lat będę mogła wrócić i może właśnie tam kontynuować swoją przygodę z makijażem permanentnym.

 salon beauty za granica Justyna IV

salon beauty za granica Justyna3 IV

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedż